Vintage’owa metamorfoza sukni ślubnej

Tę suknię znalazłam, jak i inne moje skarby, w second handzie. Pierwszy raz przeszłam obok niej prawie obojętnie. Była…jakby to delikatnie ująć… „nie w moim stylu”: wielka, biała beza, z olbrzymią ilością ciężkiej satyny. Ale cofnęłam się, bo coś mi powiedziało, że warto dać jej drugą szansę. Przyjrzałam się dokładnie….i już wiedziałam, co z nią zrobię;)

ciuchosza_wedding_01

Suknia ślubna miała piękny kształt dekoltu – klasyczny dekolt w serce, z bardzo ładnymi zdobieniami w formie delikatnie połyskującej tasiemki, ułożonej w fantazyjne ornamenty. Niestety, ten ciekawy element konstrukcyjny był mało widoczny. Gubił się w sąsiedztwie drapowań i marszczeń z poliestrowej, tandetnie wyglądającej satyny. Drapowania szły pod różnymi skosami, wprowadzając chaos i takie nagromadzenie szczegółów, które nie wpływało korzystnie na wygląd całości. Poza tym, marszczenia w takim miejscu, czyli w talii i na brzuchu, są ryzykowne i muszą być na prawdę świetnie wykonane, żeby materiał dobrze się układał i podkreślał sylwetkę, zamiast ją deformować. Tutaj ten warunek nie był spełniony. Jakby tego było mało, dół sukni, wykonany z wielu warstw tiulu, „ozdobiono” czymś w rodzaju falbany – również poliestrowej i również mocno marszczonej.

ciuchosza_wedding_02

Także spodnia część sukni była przeładowana: podwójna, długa, poliestrowa halka była ciężka zarówno wizualnie, jak i fizycznie, a tiul był wykończony sztywną żyłką. Wszystko to sprawiało, że suknia była ciężka, szeroka i sztywna.

ciuchosza_wedding_03

Pierwsza myśl – pozbyć się tej zatrważającej ilości materiału! Chcę, żeby sukienka była lekka, delikatna i wygodna.

W ruch poszły nożyczki…

ciuchosza_wedding_04

i moja niezastąpiona „prójka”:)

ciuchosza_wedding_5

Tworzenie nowej sukni polegało w dużej mierze na dekonstrukcji.

ciuchosza_wedding_06

I ciągle zastanawiam się, jak na tej jednej sukience mogło się zmieścić tyle materiału? Pozostało mnóstwo zbędnej tkaniny. Zbędnej, ale nie niepotrzebnej – wykorzystam ją do tworzenia próbnych konstrukcji ubrań, bo jak zajmować się recyclingiem to w pełnym wymiarze;)

ciuchosza_wedding_7

W pierwotnej wersji, gorset był długi i asymetryczny. Miał ładny kształt, ale do mojego pomysłu pasował skrócony, o prostej linii.

ciuchosza_wedding_008

Z gorsetu pozostała tylko góra i jej spodnia część oraz ozdobny element w kształcie serca.

ciuchosza_wedding_010

Resztę trzeba było zrobić na nowo. Zaczęłam od wierzchniej, brakującej warstwy gorsetu. Najpierw zrobiłam papierowy szablon.

ciuchosza_wedding_11

ciuchosza_wedding_12

Potem czekało mnie skrojenie tkaniny. Długo zastanawiałam się nad doborem odpowiednich materiałów. To było kluczowe, ponieważ chciałam nadać szlachetności sukience, subtelności i wyrafinowania. Wykorzystałam białą satynę jako wierzchnią warstwę, ale dodatkowo przykryłam ją warstwą delikatnego, jedwabnego szyfonu, z lekką fakturą, w bardzo ładnym odcieniu mlecznej bieli.  Nie chciałam gładkiej tkaniny ani tego, żeby połysk satyny był dominujący, więc taki szyfon okazał się tu idealnym rozwiązaniem.

ciuchosza_wedding_13

Mlecznobiały szyfon ocieplił kolor i zrównoważył blask spodniej warstwy satyny. Nadał całości piękny, perłowy połysk, miękkość i delikatność. A dzięki temu, że miał lekką fakturę, naturalnie łączył się z ozdobnym elementem w kształcie serca.

ciuchosza_wedding_014

ciuchosza_wedding_15

Kiedy gorset był już skończony, pozostało przerobić dół sukienki. Do tiulu nie miałam większych zastrzeżeń, był dobrej jakości, w ładnym kolorze. Choć muszę przyznać, że okiełznanie wielu warstw tej tkaniny nie było sprawą prostą<:)

ciuchosza_wedding_16

Sukienka na początku miała długą i szeroką halkę, zrobioną z poliestrowej satyny. Uszyłam nową, krótszą, z falbanami. Użyłam bardzo dobrej jakości podszewki z oddychającego  acetatu. Taka podszewka jest szlachetniejsza od zwykłej podszewki poliestrowej, bardziej estetyczna i lepiej sprawdza się w użytkowaniu.

ciuchosza_wedding_17

Zastanawiałam się nad długością tej spodniej spódnicy. Długość przed, czy za kolana? W końcu skusiłam się na krótką wersję.

ciuchosza_wedding_18

Wielka, śnieżna kula – taki oto osobliwy widok ukazywał się po wejściu do mojej pracowni:) Ale był to jedyny sposób, żeby w miarę sprawnie wyrównać dół spódnicy, która wcześniej była zrobiona po skosie.

ciuchosza_wedding_19

Po długich godzinach żmudnej pracy, z bolącymi dłońmi i ramionami od trzymania w górze nożyczek, skończyłam metamorfozę sukienki.

ciuchosza_wedding_20

A oto jej efekty:

ciuchosza_wedding_22

ciuchosza_wedding_023

ciuchosza_wedding_24

ciuchosza_wedding_027

Sukienka ślubna po przemianie jest lżejsza i delikatniejsza, w stylu baletnicy. Tiulowa spódnica ma długość do połowy łydki, a tiul lekko prześwituje, dzięki czemu subtelnie widać nogi. Gorset jest krótki, uszlachetniony cudownym, jedwabnym szyfonem. I wreszcie widać piękny, ozdobny element w kształcie serca. Całość ma wiele lekkości i dziewczęcego uroku.

ciuchosza_wedding_0026

 

 

comments powered by Disqus