Kiedy przyjdzie wiosna..

Wiosna – w tym roku jak nigdy dotąd, wypatrywana, wytęskniona, upragniona... Zawsze przychodziła niezauważenie, naturalnie. Nawet się za bardzo o niej nie myślało. Po prostu stawało się tak jakoś ładniej, weselej, bardziej optymistycznie. Nagle pojawiały się nowe kolory, dźwięki, zapachy. Ludzie zaczynali częściej się uśmiechać i nie drażnił już tak bardzo ani tłok w autobusie, ani kolejka w sklepie, czy to, że znowu trzeba było rano wstać...

Wiosna to kwiecista łąka, zielone pąki drzew, słońce, śpiew ptaków. To koronki i bawełniane ażurkowe swetry. To dzieciństwo i marzenia. To małe żółte kwiatki, ptaki zbierające gałązki na gniazda, pierwsze motyle, to dmuchawce, latawce, wiatr... To nostalgia stylu vintage połączona z pragnieniem tego, co nowe... nowa energia, nowe szanse, nowe życie...

I może to sentyment wywołany długim oczekiwaniem na wiosenne przebudzenie, taka chwilowa romantyczna niepoczytalność.... a może zwyczajnie: nie należy wypierać się poczucia piękna i cynicznie mówić, że to zbyt słodkie, zbyt infantylne, zbyt rozmarzone? Pozwólmy sobie zatem na chwilę zapomnienia, powróćmy do czasów dzieciństwa, do długich godzin spędzonych na dworze z podwórkowymi przyjaciółmi. Do zabaw w ogrodzie, czy na łące, gdy biegło się przed siebie, śmiejąc się bez powodu. Kiedy dzień mijał na łapaniu bożych krówek i robieniu wianków ze stokrotek...

"Myślę sobie, że

Ta zima kiedyś musi minąć

Zazieleni się

Urośnie kilka drzew..." (Voo Voo Nim stanie się tak jak gdyby nigdy nic)

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie ta piosenka, nucąc ją pewnie podświadomie próbuję przywołać wiosnę i odczarować zimową szarzyznę. Niech te moje wiosenne inspiracje będą czymś w rodzaju symbolicznego „topienia Marzanny” - przepędzeniem długiej, przedłużającej się do granic możliwości zimy. Może uda się sprawić, że w końcu zaświeci cieplej słońce i zakwitną pąki drzew ?:)

Czytaj całość