„flora” – sesja w nie kwitnącym sadzie

Miałam już na jakiś czas dać sobie spokój z kwitnącym sadem. Szczególnie po zeszłorocznej sesji, która okazała się tak magiczna i wyjątkowa, nie czułam potrzeby, żeby na nowo podjąć ten temat. Ale zima była długa, szara, a przebudzenie wiosny tak kipiące życiem i energią... To szczególny czas - kiedy słońce zaczyna dłużej i cieplej świecić, pojawiają się pierwsze kwiaty, rozśpiewują ptaki...ten moment tuż tuż przed "wybuchem" kwitnienia drzew, pojawienia się soczystych i najzieleńszych w świecie młodych liści... Wyczuwa się w powietrzu radość i energię, optymistyczne poruszenie... Cóż mogę powiedzieć, uległam magii wiosennej atmosfery:)

Zebrać ekipę w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie nie jest łatwo, szczególnie w okolicach świąt. Każdy gdzieś wyjeżdża, są inne plany lub napięte terminy. Trafić w moment, kiedy zakwitnie sad też nie jest łatwo. To kwestia chwili, a trwa tylko kilka dni, o ile nie przyjdą silne deszcze. Przyjedzie się za wcześnie - będą tylko pojedyncze kwiaty, za późno - i sad traci już ten żywy blask, jest tylko cieniem tego, co tak zachwycało. Zaryzykowałyśmy. Niestety okazało się za wcześnie...

Po początkowym rozczarowaniu, wzięłyśmy się w garść - "gdy się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!" Okazało się, że nie mogłyśmy wymarzyć sobie lepszej scenerii. Gdyby sad był pokryty kwiatami, nie zrobiłybyśmy takiej sesji, jaka ostatecznie wyszła, nie wpadłybyśmy na takie pomysły, nie odkryłybyśmy nowych motywów. Koniec końców, wyszło to zdjęciom na dobre, a jeśli drzewa nie kwitną, trzeba po prostu improwizować:)

ciuchosza_sad_ursus_15

Czytaj całość

Moda na ludowo, czyli kulisy wiejskiej sesji ze zwierzętami.

Zwierzęta i moda, wiejskie klimaty, folk w stylu high fashion - od dawna po głowie chodził nam ten temat. Razem z Martą i Kasią długo szukałyśmy odpowiedniego miejsca.  Marzyło nam się gospodarstwo, takie prawdziwe, z kurami, kaczkami, ze stodołą i stogiem siana. I żeby nie było takie... wygładzone, uporządkowane, czyściutkie i sztuczniutkie. Chciałyśmy chaosu, ludowego żywiołu, naturalności i prawdziwości. Jednak znaleźć coś takiego wcale nie było tak łatwo...  Ale się udało, dostałyśmy "namiary" na gospodarstwo, gdzie podobno miały być "pawie, kury, gęsi, ze sto królików, mnóstwo kotów i ..... jeden gruby pies";).

Kiedy dotarłyśmy na miejsce, to, co zobaczyłyśmy przerosło nasze najśmielsze oczekiwania! Miejsce - bajka, ale taka nieokrzesana, żywiołowa, z mnóstwem różnych, różniastych, czasem dziwnych, trochę magicznych przedmiotów: starych lamp, luster w zaroślach, starych dużych klatek dla papug, porozrzucanych stert liści kapusty, wideł, taczek, wiejskich wiader na mleko, słowem - wszystkich atrybutów wiejskości o jakich można tylko pomyśleć. A zwierzęta! Przyznam, byłybyśmy szczęśliwe, gdyby było chociaż jakieś małe stadko kur. Tymczasem objawiło nam się całe bogactwo ptasiego, i nie tylko, inwentarza: wspomniane kury, ale też stado gęsi, indyków, kaczek, ozdobnych gołębi, perliczek, bażantów, a nawet pawi. A królików było nie sto, ale chyba z dwieście. I rzeczywiście były koty i kociaki, którym żyje się tutaj jak u pana boga za piecem.

Wszystko to okazało się prawdą, i był nawet "jeden gruby pies" - Misiu, piesek baryłka na króciutkich nóżkach z roześmianą mordką, który towarzyszył nam na każdym kroku - niewątpliwa gwiazda tego pięknego dnia, w pięknym otoczeniu, wśród zieleni, kwiatów, zwierząt, z cudownymi ludźmi i wspaniałymi gospodarzami, dzięki którym mogły się odbyć te zdjęcia:)

Tutaj można zobaczyć efekty sesji, zapraszam.

countryside_02

Czytaj całość

Leśne opowieści – kulisy baśniowej sesji

To był niesamowity dzień, jeden z takich, które się długo pamięta. Przygoda! Chwilami czułyśmy się jak w magicznym prastarym lesie, w którym kryje się tajemnica....miało się wrażenie, że za chwilę zza drzew wyskoczy jakiś elf lub inne fioletowowłose cudo....;) Było i tak, że leśna sesja przypominała prawdziwy obóz przetrwania: przedzieranie się przez gęste chaszcze, pokrzywy, mokradła, walka z komarami, lodowata woda, wspinaczka, balansowanie na konarach spróchniałych drzew. Było nawet dramatycznie: kiedy to kalosze zostały nieomal wciągnięte przez bagnisty muł! (razem z modelką oczywiście). A chwilami było iście sielankowo: wygrzewanie się na łące w słońcu, wśród kwiatów koniczyny, plecenie wianków.... Ale najczęściej to było bardzo wesoło i kreatywnie. Zmęczone, acz szczęśliwe, powróciłyśmy do domów, aby znów snuć plany nowych opowieści:)

Efekty sesji

kulisy_las_01

Czytaj całość

Wiosenna sesja w kwitnącym sadzie

Znowu czary, znowu magia. Miało padać, miało być pochmurnie, tymczasem jakimś cudem się przejaśniło i nawet na chwilę wyszło słońce. Piękny dzień w magicznym sadzie. Spokojnie, sielankowo, blisko natury. Kwitnące drzewa wiśniowe, wszechogarniające morze drobnych białych kwiatków, i ten odurzający słodki zapach... Zdjęcia wśród kwiatów, łąk i śpiewu skowronków. Taka sesja marzyła mi się od dawna... W końcu się udało! Trochę romantyki i rozmarzenia... delikatne koronki, falbany, kwiatowe motywy, przezroczyste szyfony, dziewczęce fryzury i subtelny make up. Wiosenne przebudzenie. Efekty sesji do obejrzenia tutaj.

ciuchosza_sad2

Czytaj całość

Mglista sesja

 „They don’t care about us” (kulisy)

a zaczęło się od fryzury nie mieszczącej się w samochodzie:)

Czytaj całość