Na ratunek włoskim butom vintage

ciuchosza_lovely_shoes001

Kolejne vintage'owe cudeńka.

Tym razem przepiękne, skórzane, włoskie szpilki. Lakierowane, o prześlicznym malinowym kolorze, jak słodkie cukierki. Doskonała, płynna linia, bardzo ładny kształt obcasa.  Fleki były do wymiany, ale to nie problem - problemem były zadrapania, ślady po naderwanych kokardkach, które były nie do odratowania. Szkoda jednak by było tak wspaniałych butów. Podjęłam szybką próbę reanimacji, myślę, że zakończyła się sukcesem:) Zobaczcie jak szybko i łatwo, za pomocą kawałka skóry i kleju odmienić szpilki znalezione w second handzie (:

Czytaj całość

Wiosenna przemiana vintage’owego topu

Ten śliczny, szyfonowy top w delikatnym, brzoskwiniowym kolorze znalazłam zimą, kiedy za oknem leżał jeszcze śnieg i wydawało się, że wiosna nigdy nie nadejdzie... To była miła niespodzianka - wśród płaszczy i grubych swetrów wyszukać coś tak delikatnego, efemerycznego, coś, co  przywołuje na myśl ciepłe dni, słońce i rozbudza wiosenno-letnie rozmarzenie...

ciuchosza_ombre_01

Czytaj całość

koszulka w łosie – do poprawki

Bardzo spodobał mi się ten zabawny nadruk na koszulce. Od razu pomyślałam o pewnej pozytywnie zakręconej fance łosi a.k.a. "Moosie", z którą miałam przyjemność zrobić niejedną sesję, a która niedawno wyjechała do Szwecji (podejrzewam, że powodowana między innymi miłością do tych przesympatycznych zwierzaków;).

Ponieważ zbiera wszelkie gadżety związane z łosiami, postanowiłam sprawić jej małą niespodziankę. Wprawdzie grafika odnosi się do instrukcji obsługi łosia norweskiego, ale równie dobrze sprawdzi się także w przypadku łosia szwedzkiego, tudzież polskiego łosia na emigracji;)

Ale co zrobić, jeśli podoba nam się nadruk na koszulce, ale niekoniecznie sama koszulka? Można go po prostu "przenieść" na inną formę;)

 

ciuchosza_moosies_top01

Czytaj całość

Suknia ślubna z białego szyfonu

sniezka_01

W czasie moich second-handowych poszukiwań różne "potworki ubraniowe" już widziałam: piętrzące się tony falbanek, marszczeń, tiulu i nie do końca gustownych koronek.... A jednak są rzeczy, które wciąż potrafią mnie zaskakiwać... Tak jak na przykład ta sukienka...

Ślub to wyjątkowy dzień, w którym każda z nas, jeśli tylko ma taką zachciankę, może pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, nieco przesady, trochę pompatyczności. To dzień, w którym choć na chwilę można stać się księżniczką.... Ale czy aż do tego stopnia? Wolę myśleć, że był to bardziej kostium teatralny niż autentyczna kreacja weselna. I żeby nie burzyć swojego estetycznego spokoju ducha, pozostanę przy tej wersji:)

Sukienkę nazwałam roboczo "Królewna Śnieżka", a jej metamorfoza okazała się nawet dla mnie zaskakująca:)

Czytaj całość

Vintage’owa metamorfoza sukni ślubnej

Tę suknię znalazłam, jak i inne moje skarby, w second handzie. Pierwszy raz przeszłam obok niej prawie obojętnie. Była...jakby to delikatnie ująć... "nie w moim stylu": wielka, biała beza, z olbrzymią ilością ciężkiej satyny. Ale cofnęłam się, bo coś mi powiedziało, że warto dać jej drugą szansę. Przyjrzałam się dokładnie....i już wiedziałam, co z nią zrobię;)

ciuchosza_wedding_01

Czytaj całość

Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu

Kiedy przeglądam rzeczy w second handach, prawie zawsze najważniejsza dla mnie jest tkanina. I tak było też z tą bluzką.Wodząc ręką po rozwieszonych ubraniach od razu się na niej zatrzymałam: tak - jedwab! Ten charakterystyczny, matowy dotyk... tak delikatny, chłodny i zmysłowy... oraz przepiękny, perłowy połysk. Jedwab w słońcu skrzy się milionem subtelnych drobinek i zawsze jest dla mnie inspirujący...

To przede wszystkim tkanina przykuła moją uwagę. I nawet nie od razu dostrzegłam kwiatową aplikację wyszytą z przodu. Przyznam, że trochę mi na początku przeszkadzała. Zastanawiałam się co by tu z nią zrobić... Wyciąć? Nie bardzo... Zakryć innym materiałem? Też nie, będzie za ciężko i nienaturalnie. Aplikacja sama w sobie była ładna i całkiem dobrze wpisywała się w dekolt, ale miałam wrażenie, że jest trochę niepotrzebna i projektowo nieuzasadniona... Wpatrywałam się w nią i wpatrywałam...

ciuchosza_heart_010

Czytaj całość

Jak ozdobić i odnowić sweterek vintage

Wełniany sweterek vintage, w idealnym stanie, miękki, delikatny, bardzo ładny... ale może być ładniejszy;) Z mojego magicznego pudełka do szycia wygrzebałam kilka wełnianych kwiatów, znalazły się też prawdziwe perły słodkowodne, które kiedyś kupiłam na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku. Poprzez doszycie kilku aplikacji wokół dekoltu można zupełnie zmienić wygląd ładnego, choć nieco nudnego ubrania z second handu i dać mu nowe "życie po życiu".

sweter_bialy_05+

Czytaj całość

Kostium w pepitkę

Kiedy znalazłam w second handzie wełniany kostium w pepitkę, od razu wiedziałam, że da się coś z niego zrobić, bo ta czarno-biała kratka po prostu coś w sobie ma i może być bardzo wdzięcznym materiałem do przeróbki. Kostium sam w sobie był dość niepozorny, jego krój dawno wyszedł z mody, bardziej przypominał element babcinej garderoby niż coś, co można by dziś bez obaw założyć. Ale tkanina była bardzo ładna, świetnej jakości, w doskonałym stanie, no i ten ponadczasowy wzór... Kostium przerobiłam na sukienkę z trapezową spódnicą i gładką czarną górą, powtórzyłam akcent wzoru w wykończeniu dekoltu. Całość dopełniłam duuużą kokardą, także w pepitkę. Chciałam zrobić sukienkę dziewczęcą, młodą, ale o klasycznym wyglądzie. Jednocześnie taką, która dzięki odpowiedniej stylizacji może nabrać zupełnie nowego oblicza, a wystarczy zestawić ją z odpowiednimi dodatkami, np. kolorową neonową torebką, albo butami, czy np. chabrowym, krótkim żakietem.

Praca nad tą sukienką skłoniła mnie do bliższego przyjrzenia się motywowi pepitki w modzie. Tutaj możecie zobaczyć krótką analizę tematu: Pepitka - wzór z pazurem.

Czytaj całość